Pragnę się z wami podzielić naszymi sposobami na to, jak choć odrobinę podratować domowy budżet robiąc przy tym coś w duchu less waste. Więc jak do tego podejść aby kupować mniej i bardziej przemyślanie, mając tym samym realny wpływ na stan naszych finansów?

Ratowanie domowego budżetu w kilku krokach

Jak oszczędzać na jedzeniu z głową

Dobry plan to podstawa!

Po pierwsze planujemy posiłki. Plan nie jest skomplikowany, czasem to tylko spisana w biegu lista kilku posiłków. Robię to mając w głowie obecne zachcianki naszych dzieci. Zmienia się to z tygodnia na tydzień, a czasem wręcz z dnia na dzień. Pewnie znacie to sami. Na podstawie naszego planu spisuję listę zakupów. Robię ją w google shopping list, bo to narzędzie sprawdza nam się, gdy dzielę się listą z Mężem.

Trzymam się swojej listy

Gdy mamy już listę, to kolejnym krokiem jest trzymanie się jej i tu mam dwa wypracowane sposoby, które u mnie sprawdzają się najlepiej. Pierwszy to wysyłanie Męża. On lepiej trzyma się listy niż ja i szybciej mu to idzie. Ja lubię nowości i często w sklepie mogę spędzić godziny czytając etykiety. Jeśli to ja idę na zakupy, to nie mogę być głodna (koniecznie!)  i idę z listą dosłownie przed oczami. Chyba, że jest to mój czas wolny i idę szukać inspiracji obiadowych.

Ograniczam odpadki

Zakupy już w domu. Teraz przechodzimy do kolejnego punktu: naszym głównym celem jest jak najmniej wyrzucać. Tu słyszę w głowie słowa mojego synka: „Nie wyrzucaj, wykorzystaj!” (cytat Rocky’ego z bajki „Psi Patrol”). U nas ta zasada najlepiej wychodzi przy gotowaniu rosołu z którego mamy finalnie średnio aż 5 posiłków. Najczęściej trzy różne zupy, z mięsa i warzyw kotlety, a ja dla siebie robię jeszcze małą sałatkę.

Korzystam ze zniżek i rabatów

To kolejna rzecz, o której pamiętamy. Korzystamy ze zniżek lojalnościowych Payback i mamy Kartę Dużej Rodziny. Dzięki niej mamy aż 10% zniżki w najbliższym markecie. To są nasze podstawy, ale od kilku miesięcy robimy znacznie więcej. Zachęcam was do dalszej lektury, bo niżej opisuję, co takiego.

Zakupowa rutyna

Od czasu pandemii nauczyłam się lepiej planować co będziemy jeść i robić listę zakupów. W oszczędzaniu pomaga nam też ustanowiona zakupowa rutyna. Robimy zakupy raz w tygodniu plus ewentualnie dwa razy w tygodniu dodatkowo kupujemy pieczywo lub warzywa. Oczywiście tak nie jest zawsze. Jak już pisałam, czasem chce się samotnie poszwędać po alejkach sklepowych i idę w tygodniu sam na sam po kilka produktów. To sprawia mi przyjemność, przy okazji szukam inspiracji, nowości i mam czas na czytanie etykiet.

Ratowanie domowego budżetu

Gdy to wciąż za mało

No dobra ale ceny rosną! W koszyku produktów tyle samo, a przy kasie szok cenowy. Znowu wszystko podrożało. Jak z tym sobie poradzić? Skoro wyższe metody macie już opanowane, a budżet nadal się nie domyka, mam dla was kolejne propozycje z których może skorzystacie.


Marnotrawienie żywności

Dla niektórych ten temat będzie kontrowersyjny, ale chcę go poruszyć. W dobie rozwoju cywilizacyjnego w jakim żyjemy, marnujemy tony jedzenia, a dokładnie 150 kilo na sekundę. Czy wiecie, że śmietniki przy sklepach są często pełne pełnowartościowych produktów? One po prostu brzydko wyglądają, mogą być nie pierwszej świeżości, ale nie są spleśniałe. Po prostu przez ich gorszy wygląd nikt ich nie kupi!

Co to jest skip, czyli coś dla odważnych

No i tu przychodzi być może jedna z najbardziej szokujących metod jaką jest skip, czyli chodzenie po śmietnikach przy sklepach, dyskontach, galeriach. I zaufajcie mi: to nie są jakieś gnijące śmierdzące śmietniki. To wymyte pojemniki pełne produktów, których nikt by nie kupił, a większość z nich jest dalej pełnowartościowa. Pewnie wielu z was zszokowałam? I dobrze, być może przyciągnę waszą uwagę na mniej kontrowersyjne pomysły.

Ratowanie przed sklepowym śmietnikiem

Choć ja skipy popieram, to nasza rodzina wypracowała sobie trochę inny układ: na zasadzie barteru z ulubionym warzywniakiem. Może wy macie też taki ulubiony sklepik? Zastanówcie się, czy może codziennie robicie w jakimś sklepie zakupy, do tego znacie się już z właścicielem, wymieniacie miłe słowa, a pani poleca co jest świeże.

Jeśli tak, to zapytajcie, czy pod koniec dnia nie ma produktów, które lada dzień się będą psuły i czy nie chcą wystawiać takiej skrzynki po niższej cenie. Albo zaproponujcie, by spróbowali wystawiać takie produkty, żeby ktoś po prostu miał okazję je zabrać.

Kolejną opcją może potrzebują w czymś pomocy a wy jesteście w stanie ją zaoferować? Taki układ barteru może być idealnym rozwiązaniem dla was i dla nich. My co kilka dni mamy taką skrzynkę, z której zawszę sporo się uratuje.

Przechowywanie żywności

Warto też zwracać uwagę na to, jak przechowujemy kupione produkty w naszym domu. Sprawdzać terminy ważności, układać w lodówce przedmioty z najdłuższa datą przydatności za produktami z krótszą datą. A jeśli już zdarzy się, że jogurt jest dwa dni przeterminowany, a był cały czas dobrze przechowywany, to warto najpierw sprawdzić, czy aby na pewno należy go wyrzucać. Więcej o datach na produktach żywnościowych przeczytasz tutaj.

Zamawianie jedzenia online

Jeśli wyżej wymienione metody nadal nie są dla Was, to mam kolejne dwa rozwiązania, które nie wymagają wyjścia z domu, a jednak domowy budżet poratują.

Pierwszą jest aplikacja togoodtogo. Korzystając z niej będziecie mogli zakupić paczkę produktów z Carrefoura, Costy, Starbucks, jak również warzywa i owoce na zasadzie boxu niespodzianki z tym, co nie zeszło danego dnia.

Można też zamówić box brzydkich warzyw, które po prostu nie są kształtne i ładne, aczkolwiek nadal pełnowartościowe i może Wy je przygarnięcie?  Jest kilka firm online dostarczających takie właśnie boxy (np.: Zielona Skrzynka, bądź Wojna Warzyw, itp.).

Jedzenie na mieście

Jedzenie na mieście i ratowanie budżetu trochę się gryzie. Zamiast całkowitej rezygnacji z jedzenia na mieście proponuję barter z ulubioną restauracją. Brzmi bosko, co? Już tłumaczę, jak to może działać. Jeśli masz knajpę blisko domu, bądź pracy, z której i tak korzystasz choćby okazjonalnie, to można sprawdzić co robią z daniami lunchowymi pod koniec dnia. Z doświadczenia wiem, że o ile drugie danie i deser rozchodzą się po pracownikach, to zupy najczęściej lądują w ściekach.

Może warto sprawdzić czy pod koniec dnia nie sprzedają zestawów taniej, bądź skoro i tak się tam stołujemy,  to czy zamiast wylewać zupę do ścieków, przeleją ją nam do takiego 3 litrowego słoja. To jest metoda, którą my sobie wypracowaliśmy. Zupa jest przelewana bezpośrednio z garnka więc nie martwcie się, że to jakieś zlewki.

Tu można zaoferować różne rzeczy w zamian. Jeśli prowadzicie firmę, być może Wasze usługi przyjmą w zamian. Nawet reklama na koncie na IG, jeśli macie dużo followersów może wchodzić w rachubę. Pomyślcie, co możecie zaoferować. To nie chodzi o wyłudzenie posiłku, a raczej uratowanie tego co ma iść do śmieci i wypracowanie systemu win-win, tak aby każdy czuł się z tym dobrze. To chyba największa zmiana w naszym domu, które realnie ratuje nam budżet. I przy okazji ogranicza ilość generowanych śmieci w naszej okolicy.

Ile oszczędzamy w ten sposób?

To zamyka temat jedzenia. Jeśli Was do tej pory nie przekonałam do tych rozwiązań, to może liczby was przekonają? Jak myślicie, o ile ratujemy nasz budżet domowy?

Już wam podaje przeliczenie na naszą rodzinę, a więc 5 osób. Pamiętajcie, że każdy ma trochę inny koszyk i każda rodzina wydaje inną kwotę. My kupujemy dużo produktów ekologicznych, unikamy cukru i białej mąki. Stosujemy zasadę 80/20, czyli 80% czasu jemy zdrowo, a pozostałe 20% pozwalamy sobie na to, na co mamy ochotę.

Przedstawiam Wam naszą kalkulację, gdzie w weekendy dzieci jedzą wszystkie posiłki, a w tygodniu jem tylko ja i Mąż (dzieci są w przedszkolu). Wcześniej tygodniowo na zakupy wydawaliśmy średnio 350 zł obecnie jest to 250 zł. Co miesięcznie daje oszczędność 400 zł, a rocznie 4800 zł (o tyle realnie zmienia się nasz budżet).

Niestety nie jest tak, że te pieniądze w całości oszczędzamy, bo niestety wszystko w koło idzie do góry: paliwo, kredyt mieszkaniowy, opłaty czy nawet podstawowy koszyk inflacyjny. Ale przynajmniej nie odczuwamy tak inflacji.

To są nasze sposoby, które sobie wypracowaliśmy aby żyć bardziej ekonomicznie i po prostu mniej wyrzucać.

Poza kwestiami związanymi z jedzeniem mam jeszcze kilka sposobów na ratowanie budżetu! Weźmy jeszcze pod lupę nasz dom i auto!

Na pieszo i rowerem

Ceny paliw wciąż rosną, podróże autem mogą być więc sporym obciążeniem dla budżetu. U nas sprawdza się kupowanie lokalnie i poruszanie się jak najwięcej pieszo. Raz, że to pozwala nam aktywnie spędzać czas, wszak 30 minut dziennie spaceru to samo zdrowie, dwa pomaga nam to budować odporność, a po trzecie pozwala oszczędzać paliwo i dbać bardziej o środowisko. Przedszkole mamy 800 metrów od domu sklep około kilometra, więc są to odległości idealne, aby wprowadzić taką zasadę i aby miało to sens. Latem dodatkowo poruszamy się głównie rowerami nawet do pracy, robiąc rocznie sporo kilometrów. Dla mnie jazda rowerem jest bardziej przewidywalna i szybsza niż autem, więc jest to optymalne rozwiązanie.

Ratowanie domowego budżetu

Ratowanie domowego budżetu: jeszcze więcej rozwiązań

Przejdźmy jeszcze do rozwiązań, jakie zastosowaliśmy w domu i które mamy dobrze przetestowane, więc śmiało mogę wam je polecić.

Ubrania z drugiej ręki

Znacie pewnie budżetowe rozwiązanie kupowania ubrań w SH (second-handach). Lumpeksy przeżywają renesans: wszak jest to świetne, budżetowe rozwiązanie, a do tego przyjazne środowisku.

Kolejną opcją są platformy sprzedażowe, bądź grupy lokalne, gdzie nie tylko możecie kupić coś w świetnej cenie, ale również sprzedać rzeczy zalegające w szafach czy na półkach. W ten sposób, pozbywając się nadmiarowych rzeczy, czy też kupując używane w niższej cenie, bardzo szybko podratujecie swój budżet. My korzystamy z obu opcji kupując ubrania, zabawki czy sprzęty.

Dobra jakość to dłuższe wykorzystywanie

Jednak w większości stosuje inną zasadę i tu przedstawię wam mój tip, który stosuję w naszej rodzinie jeśli chodzi o chłopaków. A więc staram się dla najstarszego kupować dobrej jakości ubrania, które nie niszczą się tak szybko i posłużą jeszcze dla braci, nie wyglądając przy tym na znoszone.

Niższe temperatury w domu

Jesteście ciepłolubni? Jeśli tak, to mam dla was złą wiadomość. Czy wiecie, że zmniejszenie temperatury o 1 stopień może generować do 2% oszczędności i redukcji CO2 do atmosfery?

Może warto narzucić bluzę albo chociaż skręcić ogrzewanie, gdy nie ma nas w domu. My od lat stosujemy zimny wychów, co nie tylko wynika z oszczędności i ekologii, a bardziej z aspektu zdrowotnego. W zimnej sypialni i nam, i dzieciom lepiej się śpi. To niby niewiele, ale na przestrzeni lat może przynieść realne korzyści.

Wielorazowość to oszczędność

Co jeszcze można zmienić, by sumarycznie wydać mniej?  Wielorazowe produkty początkowo wiążą się z inwestowaniem, więc nie przyniosą szybkiego zwrotu, ani szybko nie załatają dziury budżetowej. Jednak w dłuższej perspektywie, patrząc na rosnące ceny, na pewno zwrócą się z nawiązką.

Czy wiecie, że wielorazowe może być wszystko, nawet papier toaletowy? Spokojnie do tego nawet my nie dojrzeliśmy,  ale tak, jest taka opcja.

Co się u nas sprawdziło i  jestem pewna, że sprawdzi się też u Was?

Po pierwsze wszystkie torby na zakupy, warzywa, pieczywo. Jeśli czytacie ten wpis to pewnie już dawno o tym wiecie. Co jeszcze? Woda i filtr do wody plus saturator,  jeśli jesteście fanami gazowanej, jak nasza rodzina. Rozwiązań tu jest kilka. Warto poczytać i wybrać opcję najlepszą dla Waszego domu. U nas wodę filtruje nam lodówka, a na blacie mamy saturator. Ze sobą nosimy butelki z filtrem. Tto rozwiązanie bardzo nam się sprawdza na wyjazdach, a mi pomogło np. podczas porodu w szpitalu.

Kolejnym wielorazowym przedmiotem u nas w domu jest maszynka do golenia na żyletki (taki powrót do przeszłości), sprawdzi się i dla panów jak i pań.

Jeśli już chodzi o płeć piękną to tu mam sporo przetestowanych produktów godnych polecenia jak waciki wielorazowe, kubeczek menstruacyjny, czy też wkładki wielorazowe bądź laktacyjne. Warto je przetestować. To zakup na wiele lat i jedyne co jest w nich jednorazowe to wydatek. No i nie może obyć się bez pieluszek wielorazowych, bo tak uważam je za świetna opcje, która może być budżetowa, ekologiczna no i jaka piękna! Ja dopiero przy trzecim dziecku się zdecydowałam i nie żałuję. No ale o tym rozpisywać się nie będę: na wieluszkowym blogu znajdziecie mnóstwo artykułów w temacie.

Energooszczędne AGD

No to przejdźmy do rozwiązań typowo elektronicznych jak sprzęt AGD, tu też polecam jeśli zakupujecie sprzęt to w klasy  A++ (od marca 2021 jest to klasa D, więcej o zmianach w klasach energetycznych możesz przeczytać TUTAJ). Zakup może i  będzie początkowo droższy, ale najbliższe lata cena energii elektrycznej będzie tylko rosła, więc warto już inwestować w jak najmniejsze jej zużycie.

Fotowoltaika

No to przechodzę chyba do ostatniej rzeczy i naszej największej inwestycji. Jest nią fotowoltaika. Mamy od ponad czterech lat i to jedna z tych wieloletnich inwestycji, więc jeśli macie możliwość to warto się tematem zainteresować. U nas praktycznie od 4 lat nie płacimy za energię.

To wszystko to zmiany, które wypracowaliśmy w naszej rodzinie przez ostanie 4 lata. Robiliśmy to raczej małymi kroczkami, to nie była wielka rewolucja. Do metody małych kroków gorąco zachęcam i Was. Wprowadzenie choćby kilku zmian w długoterminowej perspektywie wpłynie realnie na Wasz budżet, już nie mówiąc o aspekcie dobra naszej planety.

Jeśli treść Ciebie zainteresowała zapraszam do śledzenia mojego profilu na Instagramie @mamarodzynek.